Krótko i treściwie

     Narwany sterydowiec biega po skandynawskim lesie i tłucze się z zakapiorami. Jeden z nich przypomina najbardziej orientalnego członka grupy Black Eyed Peas, drugi nie wygląda w ogóle, a na plan przybył prosto z Nijakowa Dolnego. Tak w skrócie przedstawia się fabuła filmu „Soldaten” (aka „The Fight”) w reżyserii Erika Solberga.

     „Fabuła” stanowi tu nieomal słowne nadużycie, gdyż na projekt „Soldaten” składają się w sumie trzy niedługie sceny. Wybredni za nadużywające właściwej definicji uznaliby także słowo „film”. „The Fight” klasyfikowany jest jako film krótkometrażowy, ale wyglądem, duchem i jakością wykonania przypomina studencką etiudę – eksperyment, który daje podwaliny pracy reżyserskiej, testuje możliwości. „Soldaten” już teraz popadł w niepamięć, choć w Norwegii – gdzie go wyprodukowano – miał nawet oficjalną premierę.

soldaten-1

     Ten bardzo prowizoryczny obraz to przede wszystkim wabik dla potencjalnych producentów. Choć Solberg nie wydaje się być interesującym reżyserem, odtwórca głównej, tytułowej roli przyciąga wzrok i uwagę. Daniel Stisen, kulturysta i model fitness, od dłuższego czasu stara się zagrzać swoje miejsce w branży filmowej. Krótki koncert charyzmy i uroku osobistego w krótkometrażowym „The Fight” udowadnia, że byłby lepszym gwiazdorem kina akcji niż The Rock czy Jet Li.

     Szanse, że „Soldaten” będzie dla kariery Erika Solberga takim tytułem, jakim kuriozalny „Houdini: The Untold Story” jest dla filmografii Tima Burtona, są niskie. Za kilka lat mógłby jednak stać się zapomnianym debiutem „nowego Schwarzeneggera”, Daniela Stisena.

     Recenzja znajduje się także na stronie filmweb.pl, pod niniejszym odnośnikiem. Zapraszam do śledzenia swojego profilu w tym serwisie.

soldaten-2