Zapomniany

     Słyszeliście o filipińskim filmie akcji „Final Reprisal”? Oczywiście, że nie. Debiut kinowy przyszłej gwiazdy filmów sensacyjnych, Gary’ego Danielsa, to jedna z zapomnianych przez świat produkcji, po których dziś pozostały już tylko kasety wideo. Samo w sobie mogłoby to świadczyć o niezwykłości filmu.

     Sierżant David Callahan przewodzi oddziałowi żołnierzy Marines podczas operacji w Wietnamie. Misja kończy się niepowodzeniem, a w jej wyniku śmierć ponosi córka Ministra Obrony Narodowej, potężnego kapitana Vinaia. Pięć lat później Callahan mieszka w Tajlandii i pracuje dla tamtejszych sił specjalnych. Niedokończone interesy z przeszłości wymuszają na żołnierzu powrót do Wietnamu. Callahan musi stawić się w obozie jenieckim, z którego sam zbiegł przed laty – przetrzymywany jest w nim kolega z wojska i były kochanek komandosa, Charles Murphy.

finalrepr

     Dla miłośników podrzędnego kina akcji projekcja „Final Reprisal” okaże się seansem rutynowym, lecz dla pozostałych widzów może być nie lada gratką. Fabuła filmu powiela ogrom schematów, lecz dysponuje także asem w rękawie. Wątek gejowski to dla filmu wojenno-sensacyjnego swoista rewelacja, której szukać należy ze świecą. Egzotyka tematu polega nie tylko na jego unikalności, ale zarazem prozaiczności – „Final Reprisal” nie był reklamowany jako pierwszy film akcji LGBT, a w streszczeniach fabuły na stronach internetowych trudno doszukać się słowa „gej”.

     Głównego bohatera filmu sportretował Gary Daniels („Niezniszczalni”, „Tekken”). Rolę Danielsa, byłego kickboksera, bez wątpienia zainspirowała ścieżka, jaką podążył Jean-Claude Van Damme. Daniels również, wcale niemniej spektakularnie, potrafi przywalić z półobrotu. I nawet jeśli jego kariera nie bez powodu powędrowała w kierunku kina klasy „B”, „Final Reprisal” stanowi ewenement. To bodaj jedyna pozycja w całej filmografii Danielsa, w której gwiazdora kina kopanego widzimy przykładającego się do swojej roli.

     Niestety, „Final Reprisal” to jednocześnie projekt bardzo topornie zrealizowany. Ambitnemu wątkowi pobocznemu i trafnym doborom obsadowym postanowiły towarzyszyć nieprzystępna praca operatora oraz skondensowany wysiłek reżysera, taszczący film do napisów końcowych bez większej iskry. Historia to stara jak świat: frapujący scenariusz tonie w strumieniu kiepskiej reżyserii. Całość, mimo wszystko, zasługuje na uwagę ciekawskich.

Ocena: 4/10

     Recenzja znajduje się także na stronie filmweb.pl, pod niniejszym odnośnikiem. Zapraszam do śledzenia swojego profilu w tym serwisie.

finalrepr2