Rambo wannabe. [„Baaghi 2”, 2018]

     Od kina z gatunku masala movie ciężko oczekiwać sensownej narracji i racjonalnie prowadzonej fabuły. „Baaghi 2” jest miszmaszem gatunków, równie kolorowym i pikantnym, jak „Jestem przy tobie” Faraka Khana i „Czasem słońce, czasem deszcz”. Nade wszystkim pozostaje produkcja z udziałem Tigera Shroffa filmem akcji, ale łączy w sobie elementy romansu i komedii, niestety niezamierzonej. Film bywa brutalny i krwawy, co warto by skontrastować humorem, chociaż element komiczny jest tu raczej wypadkową reżyserskich niedopatrzeń.

Baaghi2

     Bezwiedny humor w znacznej mierze opiera się na niedojrzałych, kliszowych dialogach. W jednej ze scen Shroff jest okładany kijami i chłostany na posterunku policji. Z oprawców się jednak śmieje, mówiąc: „To, co nazywacie torturami, dla mnie jest zwykłą rozgrzewką”. Główny bohater stanowi przykładną kopię Johna Rambo: w wielkim finale – akcję przenoszącym, nie wiedzieć czemu, z miasta do dzikiej dżungli – zakłada bojówki, przewiązuje ramię czerwoną opaską i pozbywa się tank topu, ciemiężącego jego wyrzeźbioną klatę. Być może sprawdziłby się „Baaghi 2” w latach osiemdziesiątych, ale współczesny widz wymaga od kina więcej. Ahmed Khan nakręcił film przeładowany nostalgią, garściami czerpiący z najbardziej jarmarcznych wzorców i stereotypów. Wydaje się, że sequel „Baaghi” w siedemdziesięciu procentach składa się z wielopostaciowych scen slow motion.

     Kakofonia filmu bywa kłopotliwa. Pomimo masalowej konwencji, gatunki mieszają się tu niezgrabnie. Piosenki próbują odzwierciedlać emocje bohaterów, ale bywają zbyt pretekstowe, napisano je wyłącznie dla romantycznej pożywki. Żadna z postaci nie została obdarzona ciekawą osobowością, niektóre błąkają się wręcz po planie bez celu. Nawet Ronny Tigera Shroffa wydaje się anemicznym protagonistą, którego muskulatura ma odwrócić uwagę od pustego spojrzenia i nikłej ekspresji. Na pochwałę zasługują sceny walki wręcz – zaaranżowane nawet lepiej niż numery taneczne.

     Doszlifowana choreografia i piękne lokacje zdjęciowe nie budują jednak udanego projektu. Klęska filmu – o której spokojnie można mówić – jest logiczną konsekwencją jego licznych wad. Najbardziej kardynalna z nich to nieciekawy, usłany schematyzmem scenariusz.

4/10

Baaghi2-1

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s